Planowałam to już dość dawno, ale nie miałam odwagi. Otóż, w 3 gimnazjum jest taki frajer co wyzywa mnie od pasztetów itp. bardzo jest to nie miłe :( Zawsze to olewałam, ale wczoraj nie mogłam zasnąć i myślałam co z tym zrobić, najlepszym sposobem było jebnąć mu :)
Dziś też mnie wyzywał, pozatym miałam mu walnąć tak postanowiłam. Moja wychowawczyni miała dyżur na korytarzu na którym właśnie on stał, jest ona bardzo miłą osobą, i napewno stanie w mojej obronie i nic mi nie powie. Ona była trochę dalej, a on nagle powiedział przy swoich kolegach na mnie "pasztet" a ja bez wahania podeszłam i mówię "co ty se myślisz, co ty se myślisz" naszykowałam ręke żeby walnąć go w brzuch, dokładnie ostsnie żebro i nerki (tam najbardziej boli)
ale on to zauważył i szybko zasłonił, a że jest niski to pod rękę, wziełam zamach i z placka po tym jego ryju. Moja Pani to widziała i nic mi nie powiedziała tylko "co to było" bez nerwów z uśmiechem ja na to "zasłużył to dostał". Dziewczyny siedzące na ławce obok takie gały, a ja z radości w śmiech :) Wyładowałam się na kimś i cały czas się śmiałam. Dziewczyny "przybij piątkę" itp. że zasłużył bo to taaki wypierdek :) Mówiły że stanełu mu w oczach świeczki i cały był czerwony, no cóż walneła go dziewczyna, a był w gronie swoich kolegów, HAHAHAHAHAHAAH dobrze mu, a moja koleżanka z klasy do niego "uu bolało". Potem pizdryk podeszedł do mie że jeszcze raz to innaczej pogadamy, bądź coś podobnego ja:"to po huja mnie wyzywasz" i coś tam gadał a ja pokazałam mu środkowy palec i go nie słuchałam, moja wychowawczyni to wszystko widziała, a lepsze jest to że jeszcze chłopaki z mojej klasy staneły w jego obronie, niektórzy. Pani "to z którym masz na pieńku" powiedziałam że z wszystkimi (co podeszli do mnie) Po co mi tacy "koledzy" którzy staną w obronie każdego kto da im fajke. :) Jestem taka HAPPY :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz